KĄCIK DLA POCZĄTKUJĄCYCH!
Albo jak się pocieszyć, mówiąc sobie, że innym jest jeszcze gorzej...
Jako przyszła mama, niedawno próbowałam wyobrazić sobie wszystkie sytuacje z moim dzieckiem. Od najprostszych po najbardziej skomplikowane.
Taka już jestem, jestem H-Y-P-E-R zorganizowana i nie lubię niespodzianek… (Nie lubić niespodzianek, gdy szykuje się dać życie – to dość paradoksalne, wiem!)
ZAKUPY – KŁOPOTLIWA SYTUACJA
Po przeczytaniu prawie wszystkich artykułów dla przyszłych rodziców, obejrzeniu w internecie wszelkich porad i wysłuchaniu całego mojego otoczenia (bo tak, każdy ma coś do powiedzenia. Od mojej mamy po sąsiadkę z końca ulicy, która miała dziecko czterdzieści lat temu), myślę, że jestem gotowa na większość sytuacji. Ale nie każdemu dane być Wonder Woman… Z: - 1 niemowlęciem (lub bliźniakami) - torbą do przewijania - torebką - dwoma, trzema zgrzewkami Volvic pod wózkiem sklepowym i siatkami zakupowymi przeładowanymi tygodniowymi sprawunkami, w tym przebitą tubką sosu pomidorowego, z której kapie, oraz ostatnią modną szminką, o której kupnie jednak pamiętałaś.
Gotowa na każdą sytuację... może poza robieniem zakupów!
Nawet z wózkiem jest to skomplikowane, bo nie ma jak schować wszystkich zakupów…
Na wyciągniętych rękach niesiesz torby, pchasz wózek sklepowy, a dziecko ryczy. Niezbyt glamour! Zachowujesz resztkę godności, (próbując) trzymać się prosto i ukryć zadyszkę!
Drżąc w chłodnych alejkach, mówisz sobie, że lepiej było wziąć Parent's Hoodie niż wybrać pierwszą rzecz, jaką znalazłeś w szafie.
Kuszące... ale nie fizjologiczne ;-)
NOSZENIE, WOLNE RĘCE
Aby uniknąć tej sytuacji i jak najspokojniej przejść przez ten etap, zastanowiłam się nad sposobami, aby uczynić to zadanie przyjemniejszym.
Dlaczego nie pomyślałem o tym wcześniej?
Mój cel? Mieć wolne ręce, pchając jednocześnie wózek sklepowy lub niosąc torby z zakupami.
Pomysł nr 1: Posadzić Dziecko na siedzeniu wózka sklepowego. Metoda szybko zapomniana… Niemożliwe z noworodkiem!!
Pomysł nr 2 : Chusta do noszenia. Początkowo sceptyczna, wiele moich przyjaciółek mówiło mi o noszeniu. Jeden z artykułów, który naprawdę przekonał mnie do działania, wspomina o zaletach noszenia dziecka, TUTAJ.
Mieć wolne ręce na zakupy? Gdy biorę samolot, żeby nie oddawać wózka do luku bagażowego? Na spacery? ... Pomysł noszenia dziecka bezpośrednio przy sobie pozwala mi łatwiej to sobie wyobrazić. Czemu nie?
No cóż... oczywiście nie jest to cudowny środek, który zrobi zakupy za mnie... Ale relacja z dzieckiem będzie inna. Mniej zestresowana, będę mogła dać mu odczuć, że wszystko jest pod kontrolą, pozwalając mu jednocześnie pozostać w cieple, nieporuszonym.
To dotyczy też was, panowie!