7 rano.
Podczas gdy spokojnie jem lunch w chłodnym ogrodzie, widzę moich sąsiadów ładujących samochód przed wyjazdem na wakacje. Wózek dla ich 6-miesięcznego dziecka, fotelik samochodowy, gondola, walizki, torba z zabawkami... F., mój sąsiad, zastanawia się, jak to wszystko zmieścić w samochodzie! "Wziąłeś łóżeczko turystyczne?", pyta jego żona. Cholera, zapomniał! Już czuję napięcie, które będzie im towarzyszyć podczas pobytu!
Widząc, jak rezygnuje z zabrania torby z akcesoriami sportowymi, przypominam sobie, jak kilka lat wcześniej udało mi się odciążyć moje wakacje z dziećmi dzięki noszeniu. Jak wielu młodych rodziców, kupiłam wózek, ale ostatecznie nie używałam go zbyt często (maksymalnie dziesięć razy), ponieważ chusta podarowana mi na moją prośbę przez teściową - czy to nie jest klasa? - ostatecznie nas uratowała. To właśnie na wakacjach nad morzem szczególnie doceniłam posiadanie "mojego skarbu", ponieważ znacznie zmniejszył ilość sprzętu, który ze sobą zabraliśmy. Łatwo zastępując wózek i inne akcesoria, zyskaliśmy na swobodzie: swobodzie pójścia tam, gdzie chcemy i robienia tego, co chcemy z dzieckiem.
-
Plaża!
Jazda po piasku z wózkiem obciążonym dzieckiem + sprzętem plażowym... Próba tortur czy odpowiednik wyzwania Koh-Lanta. O wiele łatwiej jest chodzić po piasku z dzieckiem w chuście lub nosidełku, z parasolem w jednej ręce. 

-
Zwiedzanie
Zwiedzanie zamku z wózkiem? Oczywiście... nasi przodkowie wszystko przewidzieli... Nawet jeśli docenimy chłód średniowiecznej posiadłości, trzeba przyznać, że kręte schody w wieży nie są przystosowane do rodzinnego zwiedzania. W końcu kończymy niosąc wózek (ból pleców gwarantowany!) lub nosząc dziecko na rękach (noszenie pozostaje noszeniem, ale w tym przypadku nie mamy wolnych rąk!) Z dzieckiem wygodnie umieszczonym w nosidełku, będziemy wspinać się po schodach jak gazele lub jak wielcy sportowcy dla panów... Uda i tak będą piec!
-
Lokalny targ
Może wydawać się praktyczne, aby zostawić dziecko w wózku i spacerować po lokalnym targu. Ale dziecko przeżywa inne doświadczenie: widzi torby i nogi, jest nieświadomie popychane przez tłum... Czy sami byście to lubili? To prawda, że może to mieć swoje zalety, ale dziecko mogłoby być wygodnie usadowione na plecach taty lub mamy z idealnym widokiem na krajobraz i atrakcje.
Pozdrawiam wszystkich. Tata Chouch